29.06.2013

Powiadomienie

Bardzo mi przykro, ale muszę oddać bloga w ręce kogoś innego. Po prostu brak mi czasu i też pomysłów na kolejne rozdziały. Jeśli ktoś jest chętny proszę pisać na maila: reszkaa11@gmail.com
Jeśli w ciągu miesiąca nikt się nie zgłosi, dnia 31 lipca blog zostanie usunięty. 
Przepraszam i pozdrawiam
<3

27.04.2013

Prośba


Hej, chciałabym prosić Was o wsparcie i kliknięcie w link:

http://shinybox.pl/order/index/mode/subscription/?ref=b04fbfd

Zbieram punkty żeby dostać shinybox. Wystarczy że się zarejestrujecie, potem nawet nie musicie na to konto wchodzić ;) Dziękii.

15.04.2013

Rozdział 34

* Z perspektywy Madison*

Byliśmy razem z Harry'm na kolacji w jednym z najlepszych lokali w Londynie, wszystko było świetnie do czasu, gdy mój chłopak jak zwykle wyskoczył z jakimś tekstem...
Rozmawialiśmy normalnie, po chwili zapytał mnie czemu jestem taka spięta, więc odpowiedziałam na odczepnego, że trochę źle się czuję. Nie miałam wtedy zbytnio ochotę na zabawę.
- Wyprowadzam się, a raczej wyprowadzamy, jedziesz ze mną - uśmiechnął się, a na policzkach pojawiły się dołeczki.
- Jak to wyprowadzamy? O co chodzi?
- No tak to. Modest zaplanowali nam trasę po Stanach, a nie chce latać w tą i z powrotem do Ciebie, więc polecisz ze mną.
- I tak po prostu to sobie zaplanowałeś? Bez mojej zgody?!
- To miała być niespodzianka, myślałem że miła.
- To źle myślałeś. - odłożyłam kieliszek wina, wstałam z krzesła, zabrałam płaszcz i wyszłam. Harry wybiegł za mną.

Po tym jak wybiegłam, Harry wybiegł za mną.
- Gdzie idziesz? - zapytał.
- Do domu, naszego wspólnego domu przypominam Ci! - krzyknęłam. Oboje wsiedliśmy do Range Rover'a i wróciliśmy do domu. Podczas drogi żadne z nas nie powiedziało ani słowa. Gdy wjechaliśmy na podjazd loczek się odezwał.
- Ale dlaczego nie chcesz ze mną jechać?
- Ja nie powiedziałam, że nie chce, ale mogłeś mnie o tym łaskawie poinformować i podjąć decyzję razem ze mną, a nie sam. A co ja zrobię ze szkołą i pracą? Co zrobię z rodziną? Pomyślałeś o tym?
- Przecież będziesz mogła chodzić do szkoły tam. Pracować przecież nie musisz, a przyjeżdżać tu będziesz mogła kiedy tylko będziesz chciała.
- Ale ja nie chce zmieniać nic. Tu mi jest dobrze.
- A ja nie chce tu zostawać!
- Dlaczego niby? A no tak... Zawsze musi być tak jak ty sobie chcesz - weszliśmy do domu - Znów Ci nic nie pasuje, dopiero co przyjechałeś a znów się kłócimy! Jak zwykle zresztą! - powiedziałam.
- Oj kochanie, proszę Cię! Nie obrażaj się na mnie - powiedział tym swoim uwodzicielskim głosem, ale tym razem nie zamierzałam mu odpuścić, pocałował mnie - Przecież nic takiego się nie stało...
- Odczep się ode mnie, nie chce mi się Cię słuchać.
- Co ty okres masz?! - powiedział już wkurzony brunet
- Puść mnie! - wyrwałam mu się i pobiegłam na górę, wiem że ta kłótnia jest bez sensu, ale mógł zapytać mnie o zdanie, a nie decydować za mnie. Ale skoro tak pogrywa, to ja też tak będę grać. Jak nabroił to odpokutuje za to. Włączyłam laptopa i zamówiłam bilet na jutro. Gdzie chciałam się udać? Małe miasteczko, zwane Rosewood w stanie Pensylwania, sielskie miasteczko oddalone o czterdzieści kilometrów od Filadelfii. Teraz to ja będę decydować za niego. I przy okazji jest tam bardzo dobra prywatna szkoła Rosewood Day. Skoro chce mieszkać w Stanach, to będzie tam mieszkał, ale najpierw poszuka sobie mnie. Spakowałam swoje rzeczy, walizkę schowałam wgłąb garderoby mojej części. Położyłam się na łóżku i myślałam nad tym co będzie dalej. Nagle drzwi do sypialni się otworzyły. Nie wiem kto wszedł, ale spojrzał tylko na mnie i wyszedł. Po chwili usłyszałam głos Alison na dole "Chyba śpi." Skoro myślą, że śpię to pójdę spać, w końcu jutro czeka mnie dzień pełen wrażeń!
______________________________________
Mam nadzieję, że zainteresowało Was to co napisałam i powiem tylko, że to tylko początki tego co wymyśliła Mad. Ale reszty dowiecie się jak będziecie czytać moje opowiadanie. Całusy ;**

/A.

01.04.2013

Rozdział 33

* Z perspektywy Alison*

AAAAAAAAAAAAA!!! - gdy usłyszałam ten krzyk od razu się obudziłam. To Mad.
- Co się stało? - powiedziałam od razu.
- Miałam koszmar...
Była cała zalana łzami. Od razu wzięła do ręki telefon. Gdy tylko sprawdziła wszystko opadła w ulgą na kanapę.
- Samolot się opóźnił. - powiedziała Mad. Po kilku minutach znów obydwie usnęłyśmy, tym razem już w swoich sypialniach. Wtuliłam się w poduszkę Nialla żeby poczuć choć przez chwilę jego zapach.
Gdy się obudziłam, moim oczom ukazał się nieziemski widok - Niall był obok. Wtuliłam się w niego, a On otworzył oczy.
- Tak bardzo tęskniłem! - pocałował mnie tak mocno jakbyśmy się nie widzieli wieki.
- Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo!
Leżeliśmy przytuleni w siebie chyba godzinę, ale blondynek zrobił się głodny, więc postanowiłam zrobić mu śniadanie. Zeszłam na dół i zobaczyłam Mad siedzącą na wysepce w kuchni, przed nią stał Harry i całowali się.
- Ekhem... Nie chciałabym wam przeszkadzać, ale Niall jest głodny.
- Jasne, nie przeszkadzasz nam. - powiedział Harry po czym znów wrócił do poprzedniej czynności. Oni to dopiero musieli się za sobą stęsknić.
Przygotowałam naleśniki i zaniosłam je na górę, gdzie razem z moim chłopakiem je skonsumowaliśmy. Gdy z powrotem wróciłam na dół, tym razem już z blondynkiem, Harry'ego i Mad już nie było. Postanowiliśmy skorzystać z okazji, że mamy wolny dom i poszliśmy razem nad basen. Pierwsze co zdążyłam zrobić to tylko krok przy nim, a już przez Niall'a wylądowałam w wodzie, a ze mną i On ponieważ pociągnęłam go ze sobą. Śmialiśmy się z siebie, a potem pocałowaliśmy się.

*Godzinę później*
Leżeliśmy sobie z Niall'em na kanapie gdy usłyszeliśmy otwieranie drzwi.
- ... znów Ci nic nie pasuje, dopiero przyjechałeś a znów się kłócimy! Jak zwykle z resztą! - powiedziała Mad.
- Oj kochanie, proszę Cię! Nie obrażaj się na mnie - powiedział uwodzicielskim tonem loczek i pocałował swoją dziewczynę - Przecież nic takiego się nie stało...
- Odczep się ode mnie, nie chce mi się Cię słuchać...
- Co ty okres masz?! - powiedział już troszeczkę wkurzony brunet.
- Puść mnie! - Mad się wyrwała i pobiegła na górę.
Po chwili na fotelu obok zasiadł Harry. Po jego minie było widać, że jest trochę zmęczony.
- O co poszło? - powiedział Niall
- O nowy dom...


______________________________
Krótki, ale chciałam dodać trochę napięcia. Myślę, że teraz będę dodawać trochę częściej, buziaki ;***

/Autorka.

31.01.2013

Rozdział 32


* Z perspektywy Madison *

Stałam cała zapłakana pod salą loczka już pół godziny. Nagle podbiegła do mnie Ali i od razu mnie przytuliła. Usiadłyśmy na krzesłach i czekałyśmy na jakąkolwiek informację. Po półtorej godziny wszyscy lekarzy wyszli. Obydwie poderwałyśmy się tak, jakby krzesło nas parzyło. Nikt na nas nawet nie spojrzał. I wyszedł ostatni lekarz. Podszedł do nas i powiedział tylko:
- Jego stan był naprawdę ciężki, ale udało się. Jego stan już jest stabilny.
Te słowa były dla mnie wielką ulgą. Nigdy nie było mi lżej na sercu niż w tamtym momencie. Weszłam do sali Harry'ego i znów zaczęłam go prosić, żeby się obudził. Po kilku minutach jego ręka się poruszyła, a za chwile jego oczy się otworzyły. Byłam taka szczęśliwa. Od razu go pocałowałam, lecz nie poczułam odwzajemnienia. Stanęłam przed nim zdziwiona, a on patrzył na mnie jakby mnie pierwszy raz widział.
- Kim ty jesteś i co tu robisz?
- Jak to kim jestem? To ja Mad, twoja dziewczyna.
Jego słowa były dla mnie jak cios prosto w serce. On... On... On nie pamiętał kim ja jestem. Pierwsza łza zakręciła mi się w oku, a po chwili spłynęła po lodowatym policzku. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Wybiegłam z sali.
Od razu udałam się do łazienki. Nadal w to nie wierzyłam. To wszystko było jak sen. Jak bajka. To nie możliwe... To nie możliwe...
Nie wiem jak to się stało, ale obudziłam się na łóżku szpitalnym. Najprawdopodobniej zemdlałam. To wszystko jest dla mnie za ciężkie. Wstałam i wyjrzałam przez framugę drzwi i zobaczyłam Harry'ego idącego z jakąś blondynką za rękę, całując się przy tym... Kolejny cios prosto w serce...

AAAAAAAAAAAA!!! - obudziłam się i leżałam obok śpiącej Ali na kanapie w naszym salonie.
- Co się stało?! - krzyknęła Alison.
- Miałam koszmar... - byłam cała zalana łzami, a na zegarku była godzina 23:27. Wzięłam telefon do ręki, a gdy go odblokowałam spodziewałam się najgorszego. Było w nim milion sms'ów. Przeczytałam wszystkie, a w ostatnim nadawcą był Harry. Jego treść brzmiała: "Nasz samolot się opóźnił, nie czekajcie na nas z kolacją. Kocham Cię, Harreh xx.". Poczułam ulgę, że to wszystko nie wydarzyło się naprawdę...

_____________________________________
Rozdział 32. Następny powinien pojawić się jeszcze w ciągu najbliższego tygodnia :)

/Autorka.

Rozdział 31

* Z perspektywy Alison *

Razem z Mad pojechałyśmy do szpitala. Chciałyśmy być tam jak najszybciej. Gdy tylko tam wbiegłyśmy zaczęłam krzyczeć.
- Gdzie oni są? - byłam już cała zalana łzami.
Podeszłam do recepcjonistki i zaczęłam na nią krzyczeć. Sama nie wiedziałam, że jestem zdolna do czegoś takiego. Blondynka ubrana w biały fartuszek zaprowadziła mnie i Mad do innych sal, co bardzo mnie zdziwiło. Stałam przed salą mojego blondynka i patrzyłam na niego przez tą dużą szybę. Weszłam do niego, a po chwili pojawił się doktor.
- Stan Pana Horana jest o wiele lepszy niż Pana Styles'a. Pani chłopak na razie tylko śpi. Niech odpocznie.
Posłuchałam się dość masywnego mężczyzny o brązowych włosach w fartuchu i przysunęłam sobie taboret po cichu do łóżka Niall'a. Złapałam go za rękę, a on otworzył oczy.
- O mój boże Niall! Tak się o ciebie martwiłam.
Odpowiedział tylko:
- Cieszę się, że tu jesteś. - i pocałował mnie najlepiej jak tylko potrafił.
Rozmawialiśmy dość długo i doktor kazał mi iść do domu. Powiedział, że nam obojgu przyda się odpoczynek, ale nigdzie nie jestem bardziej wypoczęta niż przy moim blondynie. Postanowiłam wyjść ze względu na stan Niall'a. Od razu gdy wyszłam od mojego chłopaka udałam się by zobaczyć co z Madison. Jej widok mnie oszołomił. Stała przed salą Harry'ego i płakała, a ja nie wiedziałam co się stało! Podeszłam do niej i przytuliłam. Stała tyłem do szyby od sali, więc przez jej ramię mogłam zobaczyć co się dzieje. Wszystko piszczało, lekarze biegali, sama nie wiedziałam za bardzo co się dzieje. Usiadłyśmy na krzesłach przed salą i postanowiłyśmy czekać. Madison płakała cały czas. Tak bardzo mi było jej szkoda. Po półtorej godziny wszyscy lekarzy wyszli. Obydwie poderwałyśmy się tak, jakby krzesło nas parzyło. Nikt na nas nawet nie spojrzał. I wyszedł ostatni lekarz. Podszedł do nas i powiedział tylko:
- Jego stan był naprawdę ciężki, ale udało się. Jego stan już jest stabilny.
Te słowa były dla Madison chyba najważniejsze. Od razu pobiegła do niego. Postanowiłam nie wchodzić tylko popatrzeć przez szybę na nich. Słychać było, że mówiła coś do niego. Chyba znów prosiła go, żeby się obudził. Nagle jego ręka się poruszyła, a po chwili otworzył oczy. Widziałam jak Mad poderwała się na równe nogi. Od razu go pocałowała. Postanowiłam zostawić ich samych i poszłam do mojego blondyna.

_________________________________________
Proszę! Rozdział 31 już jest ;D Przepraszam za wszystkie opóźnienia, ale to naprawdę nie moja wina...

/Autorka.